Ciemność, póki co widzę tylko to...no może dlatego że nie otworzyłem oczu? No tak moja logika myślenia mnie czasem powala, ale dziwnym przypadkiem nie mam zamiaru otwierać oczu...może ja już nie żyje, co się wydarzyło? Dlaczego czuje ciepło, taką lekkość i bezpieczeństwo? Chyba faktycznie nie żyje. Ale skoro nie żyje to czemu czuje ból? Może jednak otworze oczy...
Pomieszczenie, nie widzę je zbyt wyraźnie mój wzrok dopiero się wyostrza ale jestem w nieznanym mi miejscu leże na nieznanym łóżku pod nieznanym kocem. Gdzie ja jestem i co się stało?
-Obudziłeś się w końcu.-odwróciłem głowę w miejsce skąd usłyszałem głos. Już go kiedyś widziałem, chyba... nie chyba, na pewno już go gdzieś widziałem.
-Jak długo spałem?-spytałem go pomału siadając.
-3 dni..-natychmiast się zerwałem ale szybko tego pożałowałem bo zakręciło mi się w głowie i ponownie usiadłem.
-Siedź kretynie...ech jesteś jeszcze osłabiony, masz napij się.-podszedł do mnie i podał mi szklankę wody, wtedy mogłem wyraźniej zobaczyć jego twarz, tak...to on.
-Znam cię.-opowiedziałem swoim obojętnym tonem jak zawsze.
-Wiem, ja ciebie też-prychnął i usiadł koło mnie-ile ty właściwie masz lat?
-15.
-I 15 latek zachowuje się jak dorosły? W sumie nie powinno mnie to dziwić w tym świecie to 8 latki są dorośli...
-Dlaczego mi pomogłeś?
-Spłaciłem swój dług.-dług? A no tak życie za życie...
-Jak masz na imię?-spytał po chwili.
-Yukio...a ty?
-Ritsu, nie boisz się mnie? Obcy facet uratował ci życie i chce wiedzieć o tobie jak najwięcej?
-Czego mam się bać? Gdybyś chciał mnie zabić zrobił byś to od razu a nie ratował mi tyłek, po za tym w tym świecie nie ma strachu albo się umiera albo nie.
-W sumie, jest w tym racja.-i cisza, ta ciężka cisza bo chyba żadne z nas nie wiedziało jak rozpocząć rozmowę.
-Co się z nimi stało?-w końcu ja przerwałem tą ciszę, byłem ciekaw co zrobił z moimi oprawcami...chyba ich nie...
-Jak to co, zabiłem ich.-i ten ton, ton jak by mówił o pogodzie nie o morderstwie, a więc nie tylko mnie ten świat zmienił?
-Mówisz to z takim spokojem...
-A co mam wariować bo znowu kogoś zabiłem? Sam mówiłeś że śmierć nie jest niczym wielkim, chcesz przeżyć musisz zabijać i tyle.
-Chcesz przeżyć musisz unikać kłopotów i szukać dobrej strategii na przetrwanie.
-Dlatego prawie dałeś się zabić?-kpiąco się uśmiechnął ale nie widziałem w jego mimice złości.
-Słuszna uwaga...
-Hahahaha-coś czego długo nie słyszałem, prawdziwy śmiech, nie sztuczny czy sarkastyczny, prawdziwy śmiech z rozbawienia.
-Wiesz Yuki, śmieszny jesteś. Mimo iż nienawidzę ludzi a kocham ich zabijać, ty jesteś całkiem znośny, z moimi umiejętnościami walki i przetrwania a z twoim logicznym myśleniem i obmyślaniem strategii możemy całkiem długo przetrwać, to jak wchodzisz w to?-nie tylko ja jestem samotny, on też widać to po jego oczach, może nie jest taki zły?
-W sumie...nie mam nic do stracenia.
-Ale lepiej jeszcze odpocznij, wyglądasz jak nieboszczyk, dzieciaku.-poczochrał mi głowę i odszedł. Przyjaciel czy wróg? Chyba to i to, albo nic z tych rzeczy.
Tak cię poznałem, tak cię zapamiętałem...
Każdy jest przekonany, że jego śmierć będzie końcem świata. Nie wierzy, że będzie to koniec tylko i wyłącznie jego świata.
czwartek, 4 lutego 2016
piątek, 22 stycznia 2016
1.Nowy świat
Ten świat jest pusty, żadnych ludzi...Raz spotkałem człowieka, był wycieczony, może i nie lubię ludzi ale nie zostawił bym kogoś w takim stanie pomogłem mu...
Wszędzie śmieci, czy w tym przeklętym miejscu nie można posiadać nawet jednej zakichanej butelki z nie skażoną wodą?! W sklepach nic nie ma a wole nie ryzykować piciem z jeziora. Co do deszczówki też bym polemizował ale skoro przeżyłem już tyle nie powinno mi nic zaszkodzić prawda? Wyszedłem na ulice ech to nie ta sama ulica co kiedyś, została tylko pustka, ruszyłem przed siebie w poszukiwaniu...no właśnie w poszukiwaniu czego? Schronienia? Żywności? Broni? Ludzi? Pff spotkanie teraz kogokolwiek było równe z cudem, czasem się zastanawiam czy oprócz mnie ktoś jeszcze przeżył. Moje rozmyślanie przerwało coś, a raczej ktoś, dziewczyna wyższa ode mnie w czarnych włosach blada jak ściana stała parę kroków ode mnie, najwyraźniej pomyśleliśmy o tym samym bo w tym samym czasie zaczęliśmy do siebie celować.
-Nie szukam kłopotów.-opowiedziałem swoim beznamiętnym tonem. Ona spojrzała na mnie jak na najgorszego wroga.
-Ja też, szukam pocisków.-nadal we mnie celowała tak jak ja w nią.
-Wiem gdzie są...ja szukam wody zdatnej do picia.opuściłem broń i ją schowałem. Ona popatrzyła na mnie zdziwiona i zrobiła to samo.
Wiem gdzie można zdobyć naboje, jak mnie nie chcesz zabić mogę cię tam zaprowadzić.
-Hmm w sumie nie wyglądasz groźnie...zgoda ja mam wody dużo więc będę mogła ci dać, podeszła do mnie i podała mi rękę- Jestem Misa...-Uścisnąłem jej dłoń.
-Yuki...
Tak jak powiedziałem zaprowadziłem ją do miejsca gdzie były naboje, zaczęła je zbierać, ja też uzupełniłem swój ekwipunek ona ze swojego plecaka wyjęła dwie duże butelki z wodą i jakiś worek.
-Trzymaj obiecaną wodę, masz też gastro, spokojnie nie zatrute, jest tam parę kanapek i batonów, wyglądasz jak byś nie jadł od lat...-spojrzała na mnie i wydawało mi się że w tym wzroku było współczucie.
-Dziękuję.
-To ja ci powinnam podziękować, lecę, miło było cię poznać Yukio.
-Ciebie również.
Chodzenie po tym świecie jest nudne, jednak dobrze było ją spotkać, Misa. Dziwna dziewczyna ale nie dziwniejsza niż ja, jestem jej wdzięczny za pomoc najwidoczniej jeszcze istnieje resztka życia. Jednak w tym samym momencie ktoś mi jebnął solidnie w żebra, poleciałem na ziemie i spojrzałem w górę, nade mną stało 3 osiłków starszych może o 5 lat.
-Ten dzieciak ma dużo żarcia.
-Oj malutki jak takie chucherko przetrwało?-powiedział jeden i kopnął mnie w brzuch, wyplułem krew, wkurwia mnie czasem że w takich momentach jestem bezsilny. Trzeci na mnie dziwnie spojrzał.
-Zawsze lubiłem takie dzieci jak ty, są takie bezsilne.-zaczeli mnie kopać, serio tyle przeszedłem żeby zginąć w taki głupi sposób? Zamknąłem oczy i byłem w sumie gotowy na śmierć ale nagle uderzenia przystały. Otworzyłem oczy i przez krew widziałem jak ta trójka leży martwa parę metrów ode mnie, sprawdza tego pochylił się nade mną, ujrzałem znajome mi niebieskie przeszywające oczy. Zabije mnie? Wziął mnie na ręce, chciałem się wyrwać ale byłem za słaby.
-Spokój mały, teraz będziemy kwita...dalej nie pamiętam, zemdlałem.
Wszędzie śmieci, czy w tym przeklętym miejscu nie można posiadać nawet jednej zakichanej butelki z nie skażoną wodą?! W sklepach nic nie ma a wole nie ryzykować piciem z jeziora. Co do deszczówki też bym polemizował ale skoro przeżyłem już tyle nie powinno mi nic zaszkodzić prawda? Wyszedłem na ulice ech to nie ta sama ulica co kiedyś, została tylko pustka, ruszyłem przed siebie w poszukiwaniu...no właśnie w poszukiwaniu czego? Schronienia? Żywności? Broni? Ludzi? Pff spotkanie teraz kogokolwiek było równe z cudem, czasem się zastanawiam czy oprócz mnie ktoś jeszcze przeżył. Moje rozmyślanie przerwało coś, a raczej ktoś, dziewczyna wyższa ode mnie w czarnych włosach blada jak ściana stała parę kroków ode mnie, najwyraźniej pomyśleliśmy o tym samym bo w tym samym czasie zaczęliśmy do siebie celować.
-Nie szukam kłopotów.-opowiedziałem swoim beznamiętnym tonem. Ona spojrzała na mnie jak na najgorszego wroga.
-Ja też, szukam pocisków.-nadal we mnie celowała tak jak ja w nią.
-Wiem gdzie są...ja szukam wody zdatnej do picia.opuściłem broń i ją schowałem. Ona popatrzyła na mnie zdziwiona i zrobiła to samo.
Wiem gdzie można zdobyć naboje, jak mnie nie chcesz zabić mogę cię tam zaprowadzić.
-Hmm w sumie nie wyglądasz groźnie...zgoda ja mam wody dużo więc będę mogła ci dać, podeszła do mnie i podała mi rękę- Jestem Misa...-Uścisnąłem jej dłoń.
-Yuki...
Tak jak powiedziałem zaprowadziłem ją do miejsca gdzie były naboje, zaczęła je zbierać, ja też uzupełniłem swój ekwipunek ona ze swojego plecaka wyjęła dwie duże butelki z wodą i jakiś worek.
-Trzymaj obiecaną wodę, masz też gastro, spokojnie nie zatrute, jest tam parę kanapek i batonów, wyglądasz jak byś nie jadł od lat...-spojrzała na mnie i wydawało mi się że w tym wzroku było współczucie.
-Dziękuję.
-To ja ci powinnam podziękować, lecę, miło było cię poznać Yukio.
-Ciebie również.
Chodzenie po tym świecie jest nudne, jednak dobrze było ją spotkać, Misa. Dziwna dziewczyna ale nie dziwniejsza niż ja, jestem jej wdzięczny za pomoc najwidoczniej jeszcze istnieje resztka życia. Jednak w tym samym momencie ktoś mi jebnął solidnie w żebra, poleciałem na ziemie i spojrzałem w górę, nade mną stało 3 osiłków starszych może o 5 lat.
-Ten dzieciak ma dużo żarcia.
-Oj malutki jak takie chucherko przetrwało?-powiedział jeden i kopnął mnie w brzuch, wyplułem krew, wkurwia mnie czasem że w takich momentach jestem bezsilny. Trzeci na mnie dziwnie spojrzał.
-Zawsze lubiłem takie dzieci jak ty, są takie bezsilne.-zaczeli mnie kopać, serio tyle przeszedłem żeby zginąć w taki głupi sposób? Zamknąłem oczy i byłem w sumie gotowy na śmierć ale nagle uderzenia przystały. Otworzyłem oczy i przez krew widziałem jak ta trójka leży martwa parę metrów ode mnie, sprawdza tego pochylił się nade mną, ujrzałem znajome mi niebieskie przeszywające oczy. Zabije mnie? Wziął mnie na ręce, chciałem się wyrwać ale byłem za słaby.
-Spokój mały, teraz będziemy kwita...dalej nie pamiętam, zemdlałem.
niedziela, 10 stycznia 2016
Prolog
1 STYCZNIA 2010
,,...Drodzy obywatele możemy wam zapewnić bezpieczeństwo w ośrodkach po za miastem, zapewniamy dobre warunki do życia i prowiant..''
10 GRUDNIA 2011
,,Na terenie 8 państw już nie długo zostanie zrzucona bomba atomowa, ludność została już przetransportowana do schronów daleko od dużych miast, do tych co nie zdążyli jak najszybciej uciekajcie z miast i zmierzajcie ku wsiom gdzie znajdują się schrony...,,
24 GRUDNIA 2011
-Mamo tato szybciej!
-Nie Yukio! Nie zbliżaj się uciekaj biegnij za miasto!-krzyczała bezradna kobieta leżąca na ulicy obok dopiero co zabitego męża.
-Nie! Nie zostawię cię wstań uciekniemy razem-mały chłopiec próbował podnieść matkę z ziemi jednak ta miała już połamane nogi. Przytuliła mocno synka i powiedziała.
-Yuki, kochanie, tatuś cię bardzo kochał, mamusia cię bardzo kocha, błagam uciekaj i się schroń załóż maskę-wskazała na maskę przeciw gazową-trochę ci pomoże w plecaku masz trochę prowiantu i broń, obiecaj mi kochanie że przeżyjesz.
-Nie mamo, nie zostawię cię.
-Obiecaj.
-Ale...
-Obiecaj!
-Obiecuje mamo...
-Uciekaj za miasto-uśmiechnęła się słabo i zamknęła oczy już na wieki.
-Kocham cię mamo-chłopiec wstał założył maskę złapał plecak i ruszył szybkim biegiem przed siebie, zostawiając w tyle szarą przeszłość.
1 STYCZNIA 2016
Miasto pełne krwi, świat pełen krwi. Zawsze zagłada będzie obecna w moim życiu, w życiu wszystkich ludzi. Przeżyli tylko silni, bo w obecnym świecie istnieje tylko jedna zasada.
Przetrwają najsilniejsi...
Głupia zasada której znowu nie przestrzegam. Dlaczego? Bo chce umrzeć? Nie...
Przetrwają tylko najsprytniejsi.
,,...Drodzy obywatele możemy wam zapewnić bezpieczeństwo w ośrodkach po za miastem, zapewniamy dobre warunki do życia i prowiant..''
10 GRUDNIA 2011
,,Na terenie 8 państw już nie długo zostanie zrzucona bomba atomowa, ludność została już przetransportowana do schronów daleko od dużych miast, do tych co nie zdążyli jak najszybciej uciekajcie z miast i zmierzajcie ku wsiom gdzie znajdują się schrony...,,
24 GRUDNIA 2011
-Mamo tato szybciej!
-Nie Yukio! Nie zbliżaj się uciekaj biegnij za miasto!-krzyczała bezradna kobieta leżąca na ulicy obok dopiero co zabitego męża.
-Nie! Nie zostawię cię wstań uciekniemy razem-mały chłopiec próbował podnieść matkę z ziemi jednak ta miała już połamane nogi. Przytuliła mocno synka i powiedziała.
-Yuki, kochanie, tatuś cię bardzo kochał, mamusia cię bardzo kocha, błagam uciekaj i się schroń załóż maskę-wskazała na maskę przeciw gazową-trochę ci pomoże w plecaku masz trochę prowiantu i broń, obiecaj mi kochanie że przeżyjesz.
-Nie mamo, nie zostawię cię.
-Obiecaj.
-Ale...
-Obiecaj!
-Obiecuje mamo...
-Uciekaj za miasto-uśmiechnęła się słabo i zamknęła oczy już na wieki.
-Kocham cię mamo-chłopiec wstał założył maskę złapał plecak i ruszył szybkim biegiem przed siebie, zostawiając w tyle szarą przeszłość.
1 STYCZNIA 2016
Miasto pełne krwi, świat pełen krwi. Zawsze zagłada będzie obecna w moim życiu, w życiu wszystkich ludzi. Przeżyli tylko silni, bo w obecnym świecie istnieje tylko jedna zasada.
Przetrwają najsilniejsi...
Głupia zasada której znowu nie przestrzegam. Dlaczego? Bo chce umrzeć? Nie...
Przetrwają tylko najsprytniejsi.
Co i jak
Moi czytelnicy doskonale wiedzą że zazwyczaj zajmuje się tematyką yaoi, ten blok będzie poświęcony oczywiście męskiej miłości, ale czy łatwo o taką miłość na świecie po zimnej wojnie? Zniszczona ziemia, brak sklepów, rządu, patrząc na to, brak życia. Ludzkość na skraju wymarcia walczy o przetrwanie, dzieci to nowi dorośli, świat bez prawa. Miejsce w którym wszyscy dla siebie są obcy, wszyscy to wrogowie. Ale czy znajdą się osoby które zaufają sobie nawzajem i przetrwają do samego końca? Przedstawie wam więc głownie postacie.
Yukio (Yuki) Oresama
Lat: 15
Sierota
160cm wzrostu
Waga 55kg
Narodziny: 7 października 2001 rok
Osobowość: Yuki to odważny chłopak który nie boi się ryzyka, po wojnie stał się oziębły i unikał miejsc gdzie można było spotkać życie, świetnie radzi sobie w świecie po apokalipsie.
Ritsu Namikaze
Lat 19
Sierota
188cm wzrostu
Waga 75kg
Narodziny: 8 Stycznia 1997 rok
Osobowość: Jest twardy i brutalny, gdy ktoś wchodzi mu w drogę zabija go od razu, przyzwyczaił się już do takiego życia jednak jest świadomy i przyznaje to sobie że brakuje mu ciepła drugiej osoby.
Yuna Tekimara
14 lat
Sierota
158cm wzrostu
waga 49kg
Narodziny: 24 Maja 2002 rok
Osobowość: Jest delikatna i miła, udzieli każdej osobie pomocy, jej inteligencja przewyższa wielu ludzi.
Misa Tekimara
Lat 17
Sierota
165cm wzrostu
Waga 58kg
Narodziny: 16 Grudnia 1999
Osobowość: Starsza siostra Yuny zimna i twarda jej głównym celem to przetrwanie i ochrona siostry, bezuczuciowa na pierwsze spojrzenie ale nie zostawi człowieka w potrzebie.
Lat: 15
Sierota
160cm wzrostu
Waga 55kg
Narodziny: 7 października 2001 rok
Osobowość: Yuki to odważny chłopak który nie boi się ryzyka, po wojnie stał się oziębły i unikał miejsc gdzie można było spotkać życie, świetnie radzi sobie w świecie po apokalipsie.
Lat 19
Sierota
188cm wzrostu
Waga 75kg
Narodziny: 8 Stycznia 1997 rok
Osobowość: Jest twardy i brutalny, gdy ktoś wchodzi mu w drogę zabija go od razu, przyzwyczaił się już do takiego życia jednak jest świadomy i przyznaje to sobie że brakuje mu ciepła drugiej osoby.
14 lat
Sierota
158cm wzrostu
waga 49kg
Narodziny: 24 Maja 2002 rok
Osobowość: Jest delikatna i miła, udzieli każdej osobie pomocy, jej inteligencja przewyższa wielu ludzi.
Misa TekimaraLat 17
Sierota
165cm wzrostu
Waga 58kg
Narodziny: 16 Grudnia 1999
Osobowość: Starsza siostra Yuny zimna i twarda jej głównym celem to przetrwanie i ochrona siostry, bezuczuciowa na pierwsze spojrzenie ale nie zostawi człowieka w potrzebie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)